Codzienność OSP – problemy, o których zacznijmy mówić
Ochotnicze Straże Pożarne od lat są filarem bezpieczeństwa lokalnych społeczności. To my jako jedni z pierwszych dojeżdżamy na miejsce zdarzenia. Z zewnątrz wygląda to dumnie: syrena, wyjazd, akcja. Ale rzeczywistość dzisiejszych jednostek OSP – szczególnie w mniejszych miejscowościach – bywa znacznie trudniejsza, niż wielu osobom się wydaje.
Coraz mniej ludzi do wyjazdów
Jednym z największych problemów jest brak ludzi. I nie chodzi tylko o brak nowych ochotników, ale o to, że coraz trudniej zebrać pełną obsadę w ciągu dnia. Młodzi wyjeżdżają do większych miast, za granicę, zmieniają tryb życia. Ci, którzy zostają, pracują – często poza miejscowością, często w systemach, które nie pozwalają na szybkie opuszczenie stanowiska.
Efekt? Jednostki są na papierze, sprzęt jest, samochody gotowe, ale przy alarmie w środku dnia zaczyna się nerwowe liczenie: czy uzbieramy skład? W wielu OSP to codzienność, o której rzadko mówi się głośno.
Praca u „prywaciarza”, a alarm
Kolejny temat, który wraca jak bumerang, to zwalnianie z pracy na czas alarmu. W teorii przepisy są jasne – pracodawca powinien umożliwić strażakowi OSP udział w działaniach ratowniczych. W praktyce? Różnie bywa.
W sektorze prywatnym wielu pracodawców patrzy na to krzywo. Są tacy, którzy rozumieją i wspierają, ale są też przypadki nacisków, niechęci, a nawet realnych problemów w pracy po kolejnych wyjazdach. Strażak-ochotnik staje wtedy przed trudnym wyborem: ratować czy ryzykować konflikt w pracy, a czasem nawet jej utratę.
Nie każdy ma komfort stabilnego zatrudnienia czy wyrozumiałego szefa. A przecież alarmu nie planuje się z wyprzedzeniem.
Szkolenia… czesto odbywaja się w tygodniu
Szkolenia są potrzebne – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Problem w tym, że coraz częściej organizowane są w tygodniu, w godzinach pracy. Dla wielu druhów oznacza to jedno: urlop.
Jeżeli chcesz się rozwijać, podnosić kwalifikacje, być bardziej przydatnym w jednostce – musisz brać wolne w pracy. Urlop wypoczynkowy zamiast odpoczynku przeznaczasz na salę wykładową albo plac ćwiczeń. Nie każdy może sobie na to pozwolić, nie każdy chce wybierać między rodziną, a szkoleniem.
W efekcie część ludzi rezygnuje z kursów nie dlatego, że im się nie chce, ale dlatego, że zwyczajnie nie mają takiej możliwości.
Zakres działań OSP rośnie z roku na rok
Warto też głośno powiedzieć o jeszcze jednej rzeczy: zakres zadań, jakie wykonują dziś Ochotnicze Straże Pożarne, systematycznie się poszerza. Kiedyś były to głównie pożary i proste miejscowe zagrożenia. Dziś dochodzą wypadki drogowe, ratownictwo techniczne, medyczne, poszukiwania, zabezpieczenia imprez, działania podczas nawałnic, powodzi, wichur czy długotrwałych akcji kryzysowych.
Wraz z tym rosną wymagania: więcej szkoleń, więcej specjalizacji, więcej dyspozycyjności i odpowiedzialności. Ochotnik ma być coraz bardziej „zawodowy” – dostępny, wyszkolony, przygotowany sprzętowo i psychicznie. Tylko że nadal pozostaje ochotnikiem, który ma pracę, rodzinę i swoje życie poza remizą.
Coraz częściej pojawiają się więc głosy, że przy tak dużym zaangażowaniu strażacy OSP oczekują w zamian choć symbolicznych przywilejów – takich jak zniżki, karty rabatowe czy realne wsparcie w codziennym życiu. Nie chodzi o pieniądze ani „zapłatę za ratowanie”, ale o docenienie czasu, zdrowia i gotowości, które oddaje się społeczności.
Dla wielu druhów takie rozwiązania mogłyby być impulsem do pozostania w OSP albo zachętą dla nowych osób. Bo sama satysfakcja, choć ogromna, nie zawsze wystarcza, gdy obowiązków przybywa, a realnych ułatwień wciąż brakuje. I nie ukrywajmy, Ochotnicza Straż Pożarna wykonuje dziś zadania o tej samej wadze i ryzyku co służby zawodowe.
To nie narzekanie – to rzeczywistość
Ten wpis nie ma być narzekaniem. To próba pokazania, z czym na co dzień mierzą się ochotnicy w całym kraju. OSP to nie tylko mundur i wyjazd na sygnale, ale też kompromisy, wyrzeczenia i decyzje, których nikt nie widzi.
Mimo tych problemów dalej jesteśmy gotowi. Dalej wstajemy w nocy, dalej lecimy do remizy, dalej zakładamy nomex i robimy swoje.
Ale jeśli chcemy, żeby OSP przetrwały kolejne lata – szczególnie w małych miejscowościach – o tych problemach trzeba mówić głośno. I trzeba szukać rozwiązań. Razem.
Jeżeli podoba Ci się ten wpis zostaw
i udostępnij dalej
.bez odbioru
Źródło: https://www.facebook.com/OspKsrgKielcza/posts/pfbid02cgAaPwJ3tUPAq12aRyMDETDB7t4UG4FURnGS9sWQRkB5ffbtgvwFhu8G3Bd6P3E4l